… suseł perełkowany…
Nie sposób o nim nie wspomnieć! Ja nazywam je moimi małymi trollami 😅
Maluchy zadomowiły się w Rezerwacie Hubale. Można spokojnie popatrzeć na nie ze ścieżki. Gdy tylko na wiosnę zrobi się nieco cieplej maluchy budzą się z zimowego snu i brykają po rezerwacie. Prędkość poruszania się tych małych gremlinów jest ponaddźwiękowa – szczególnie wtedy, gdy człowiek spokojnie na bezdechu, nie poruszając nawet rzęsą, chciałby popatrzeć na nie przez obiektyw. Gdy tylko wiosna przyniesie ze sobą więcej słońca – a czas na „po godziny” jest nieco bardziej skąpy żeby zagospodarować go w większym terenie – bywa – że czasem wyskoczę do rezerwatu posiedzieć i popatrzeć na pociechy. Mają „miliony” norek i czasami wyobrażam sobie jak wyglada ziemia kilka metrów pod spodem … jak ser szwajcarski? Gdy jest cicho i spokojnie – można popatrzeć sobie na te stworzonka, jak biegają po łące od norki do norki. Czasami ciekawskie stają na tylnych łapkach i wyciągnięte w pion oglądając z zainteresowaniem świat dookoła. Doskonałe na poprawę humoru – tudzież czasem swoim sprytem potrafią nieźle zszarpać nerwy, gdy się okazuje że najszybsza migawka jest porównana do ślimaczego tempa … 😉 – ale jak nie kochać – no jak?
… suseł perełkowany … Rezerwat Huble